Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grane było w.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grane było w.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

W stajni pojawiła się nowa gra - Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island

A więc stałem się posiadaczem nowej gry:
Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island

Na razie mam za sobą 2 i 1/2 gry. Raz przegrałem, raz wygrałem (o dziwo). Jeśli coś mogę o niej napisać to, że mnie zadziwiła. Spodziewałem się gry przygodowej a otrzymałem "work and placement", chociaż na pewno nie zwyczajny. Najsilniej kojarzy mi się to z Agricolą, ale taką w której może zdechnąć owca, wpaść wilk, spłonąć stodoła, a część ruchów trzeba poświęcić nie na rozwój/ wyżywienie ale na walką z przeciwnościami. Czyli wcale nie źle, ale inaczej niż myślałem. Na marginesie dodam, że śmigałem po nią rowerkiem i wyszło 80 km w dwie strony.


Z zupełnie innej beczki...czytam właśnie nową książkę Sołonina (Czerwiec 1941. Ostateczna diagnoza ). I w związku z tym mam ochotę zagrać w jakąś grę, żeby odtworzyć sobie pogrom jaki spotkał sowietów na początku tej wojny. Np. w tą: Ukraina 1941




sobota, 16 maja 2015

Grane było...nadrabianie zaległości.

Coś tam nadrobiłem. Z gier jedno osobowych zagrałem w D Day at the Omaha Beach (wygrałem i to zacnie), D Day at Tarawa (skończyłem przed czasem, trzeba to potraktować jako grę szkoleniową) i w Kircholm 1605. To moje drugie i ostatnie do niej podejście. Zła nie jest ale za dużo przy niej grzebania się i rzucania kostkami.




Z eurogier graliśmy dwa razy w Terra Mistica (raz wygrałem, a raz wręcz przeciwnie) i 1/2 raz w Eufrat i Tygrys ale na razie stwierdzam, że gra mi nie pasuje. Zobaczymy co będzie z nią dalej.

środa, 29 października 2014

Raid on St Nazaire

I.  Słowo wstępu.
Gra Raid on st Nazaire to jednoosobowa gra symulująca rajd brytyjskich komandosów na bazę Kriegsmarine:

O akcji na wikipedii

Gry nie nabyłem drogą kupna, ale ściągnąłem z BGG i wydrukowałem. Kosztowało mnie to mniej niż 40 złotych.

II. Pierwszy rajd, pierwsze wrażenie z gry.

Grę wygrałem, zdobywając 80 punktów (do zwycięstwa potrzebowałem 70). Do Anglii wróciło tylko 7 łodzi, ale bez komandosów, którzy przebijali się poza miasto.
Gra bardzo fajna, ale też bardzo losowa. Bardziej niż D - Day at Omaha Beach.

Flotylla po pierwszym ostrzale:


 Komandosi już na brzegu:


Dramatyczne chwile z końca gry. Otoczona drużyna Waltona i komandosi przebijający się poza miasto (pojazd opancerzony udało się zniszczyć granatami):



niedziela, 26 października 2014

Caverna i Red Dragon Inn

a) śmieszy filmik o grze Red Dragon Inn:



b) O Cavernie:

Zagraliśmy w Caverne pierwszy raz od kilku miesięcy. Wyszło to o tyle ciekawie, że każdy rozwinął inne gospodarstwo... kopalnie... gospodarstwo kopalniane. Moi śmiertelni wrogowie rozwinęli bardziej kopalnie lub bardziej gospodarstwo a ja uderzyłem w  Office Room (i pacyfizm) i wygrałem.
Tylko wyszła wada tej gry, która dyskwalifikuje ją na rzecz Agricoli. Zero ścisku, zero walki o 3 drewna lub 2 trzciny. Miłe spotkanie towarzyskie i układania pasjansa a nie ostra walka jak w Agricoli. To raczej wada.


niedziela, 19 października 2014

Potyczka, Mag i Orcs of the High Mountains

Dawno, dawno temu wyszła u nas gra Potyczka, potem Mag i taka paragrafowa przygoda w którą grało się na mechanice tych gier:



Oczywiście okazało się że to spiracone gry z lat 70 tych. Ale cóż. Nie trzeba pisać jak ważne są dla polskich graczy gry z lat 90 tych.:
MELEE na BGG



Jest jeszcze coś takiego:
http://darkcitygames.com/

Firma wydaje paragrafowe przygody z mechaniką prawie w 100% pokrywającą się z Potyczką/Magiem.
W niedziele zagrałem w przygodą Orki z Wysokich Gór i moja dzielna drużyna składająca się z 2 rangerów łuczników i maga złodziejaszka uratowała wieśniaczkę z łap okrrrrutnych orków i jednego elfa (chyba też okrutnego). Oczywiście żadna intelektualna rozrywka ale mam jeszcze 2 przygody do rozegrania i 2 dziejące się w jakimś uniwersum SF.

czwartek, 16 października 2014

Grane było...raport z tygodnia

Poniedziałek: dwa razy w Terra Mistica. Najpierw Nomadami (wygrałem), potem Temnoiadami (2 miejsce). Gra nie jest zła, ale ponieważ to sama mechanika to za jakiś czas się znudzi.



Wtorek: 3 x Ghost Stories. Naprawdę fajna gra. Grałem solo, ale dwoma postaciami. Dwa razy przegrałem przez ilość nawiedzonych lokacji a raz podczas epickiej próby pokonania reinkarnacji Złego. Gra na plus! W małej ilości stron instrukcji i w 9 kafelkach bronionej wioski autor zawarł konkretną grę z niezłymi emocjami, na pewno jeszcze o niej napisze.



Środa: Agricola, bardzo wyrównana, wszyscy powyżej 45 punktów oraz Terra


Czwartek: Duchy


 Jak zwykle bardzo przegrane, pomimo, że gram na najłatwiejszym poziomie. Podczas gry zginął mi jeden żeton i jak go szukałem podniosłem kartonowe wypełnienie pudełka z grą. A tam...





Dodatek White Moon, którego istnienia nawet nie podejrzewałem. A dziś właśnie oglądałem o nim filmiki. Nic tylko grać.

środa, 8 października 2014

Grane było...Terra Mistica, Agricola, Caylus

Pojawiła się u nas nowa gra:

 
Jesteśmy po pierwszych 2 i pół grach. Na razie wydaje się fajna, bardzo matematyczna, klimat fantazy to tylko dodatek. Ale daje radę.
 
 
PO Terra przegrałem w Agricole i Caylusa.
 
Moje gospodarstwo:


I zwycięskie:


 
 
 

piątek, 3 października 2014

wtorek, 23 września 2014

Niedokończony D Day...

Grałem w wersje z udanym bombardowaniem, ulepszoną niemiecką reakcją i z działaniem dodatkowych własności kart od 12 tury...
Niestety gry nie dokończą bo miałem zbyt długie przerwy pomiędzy podejściami, tak, że zrezygnowałem z kontynuowania gry.
 Ale wyszło ciekawie...aż za. Niemcy utworzyli stabilny front, a następnie zaczęli organizować drugą linie. Problem z tym jest taki, że na oryginalnych zasadach gry forsowanie takiej linii to pewna śmierć. Gdyby chociaż czołgi mogły robić "barrage" przeciw nieujawnionym kompanią niemieckim, lub takim, które są zakryte ale już strzelały:


wtorek, 26 sierpnia 2014

Drugi, normalny, zwycięski D Day.

A w ogóle trzeci zwycięski.
Trochę się zawiodłem...zagrałem w normalną wersję D Day at the Omaha Beach i uzyskałem 28 punktów, co dało mi zwycięstwo w już w pierwszej części gry...i nie dopuściło do drugiej. Jak widać na załączonym obrazku sztab 16 pp już gotowy do rozwinięcia a tu pełny sukces. Z tych nerwów zacząłem eksperymentować z grą z udanym bombardowaniem, ulepszoną reakcją niemiecką i z czołgami...na razie początek.
A tu zdjęcia z udanej gry:


 
 


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Było grane...

Ostatnio były cztery gry.
Przegrany Wyścig do Renu (pierwszy przekroczył Ren Maciek):
 
Potem Carcsone, który kojarzy mi się z grą w kropki i którego nie lubię, ale traktuję jak lekką grę towarzyską.
 
A w czwartek pełen sukces: wygrany Caylus i Agricola:
 

 
Moc i karty były po mojej stronie a kombos Zbieracz jagód i Kopacz gliny jest zabójczy dla przeciwników ;)

Ja 43, Pan Daniel 37, Magdalena 31 punktów.

sobota, 9 sierpnia 2014

D Day at Utah Beach - II raport z bitwy, część II

Pełen sukces. Operacyjne zwycięstwo. Przy bardzo małych stratach siły amerykańskie parły na południe powiększając przyczółek. 1 DP straciła 3 kompanie piechoty, 29 DP 4 kompanie, poległy też 2 kompanie rangersów i  2 czołgów.

56 punktów:  16 za otwarcie 4 wąwozów, naście za artylerie i czołgi za stałym lądzie, 30 coś za punkty terenowe.



O zwycięstwie niewątpliwie przesądził początkowy ostrzał i bombardowanie. Większość WN została wyeliminowana, tak więc piechoa przy mały stratach mogła przeć w górę.

Wydaje mi się że grając w ten wariant lepiej dołożyć usprawnioną reakcje Niemców, żeby nie było za łatwo.

piątek, 8 sierpnia 2014

D Day at Utah Beach - II raport z bitwy, część I

Ostrzał z morza i bombardowanie z powietrza udało się perfekcyjnie:




Lądująca piechota spotyka się z mały oporem - chociaż, na odcinku 29 DP Niemcy strzelają:





Amerykanie dzielnie prą do przodu. Straty bardzo małe, artyleria okrętowa cały czas wspomaga operacje:




Po 16 turze sytuacja wygląda tak:


Okopani Niemcy stawiają opór, zadają straty, zaczynają się cięższe walki nad plażą. Na razie straty symboliczne. Po jednej kompanii z dywizji, trochę artylerii, 2 plutony czołgów. Zdobyłem 31 punktów. Minus 10 z udane bombardowania daje 21 -  gramy dalej!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Iwo - trzecie starcie

Tym razem zgodnie z zasadami i gra chodzi już normalnie. Niestety mogłem rozegrać ją tylko do 12 tury, ale widać było że mógłbym wygrać.
Gra jest bardzo zwyczajna i nie wytrzymuje porównania z D Day. Nie ma w niej żadnych emocji, takie turlanie kostkami.


sobota, 2 sierpnia 2014

Iwo Jima - drugie starcie.

Pomimo zajęcia Góry:

 I dwóch innych sektorów, poniosłem porażkę. Może coś źle w zasadach przeczytałem? Muszę je jeszcze raz przejrzeć.
ps. Już wiem co robiłem źle. W fazie mobile combat mogę zaatakować jednostkami, które atakowały w normalnej fazie walki. W jednej turze mogę ruszać się i atakować dwa razy! Nie mogę doczekać się następnej gry - tym razem zgodnej z zasadami!



piątek, 1 sierpnia 2014

Iwo: Bloodbath in the Bonins 19 Feb – 17 Mar 1945 (2013) - pierwsza gra, pierwsze wrażenia.

Niedawno stałem się właścicielem tej gry:
Iwo: Bloodbath in the Bonins - Decisions Games

Oto elementy:





Wrażenia po pierwszej grze (oczywiście przegranej). 
Nie do uniknięcia będzie porównanie z D - Day at the Omaha Beach. Iwo jest grą bardzo jednokierunkową. Najpierw za wszelką cenę zdobywamy górę Subarashi, potem sektor 6, potem już w dowolnej kolejności sektor po sektorze. Mimo piekielnego ostrzału na początku, brak w grze emocji jakie mamy w D Day...
System uzupełniana strat powoduje, że nie są one tak odczuwalne. Bataliony przychodzą, odchodzą, przychodzą...
Na razie grze daje 3/5, zobaczymy co będzie po kolejnych grach.



piątek, 11 lipca 2014

Było grane w Caylusa i w Agricole

Dziś (środa) graliśmy w Caylusa (przegrałem) i w Agricole (wręcz przeciwnie). W Caylusie zapomniałem ja się gra i co jest najważniejsze i dlatego sromotnie przegrałem. W Agricoli poszło mi lepiej. Zastosowałem kombosik:

Byłem ostatnim graczem, zrobiłem akcję "pierwszy gracz", kupiłem szczotkę, dzięki której w następnej rundzie od razu kupiłem piec i ogrzewałem się już za 1 opał. Potem kupiłem piec kamienny, zatrudniłem piekarza i gra szła sama. Na koniec było tak: